Polskie miedze – ginący skarb krajobrazu i kultury
Polskie miedze – ginący skarb krajobrazu i kultury

Wąskie, ciągnące się pasami pola, przedzielone miedzami, polnymi drogami i rzędami drzew, przez stulecia były charakterystycznym elementem polskiego krajobrazu. Dziś pola wstęgowe szybko znikają, ustępując miejsca dużym gospodarstwom i rozległym monokulturom. Naukowcy alarmują, że wraz z nimi tracimy nie tylko część kulturowego dziedzictwa, ale również niezwykle cenne ostoje przyrody.
Charakterystyczna mozaika pól, szczególnie widoczna we wschodniej i środkowej Polsce, powstawała przez wiele pokoleń. Jak wyjaśnia prof. Andrzej Wuczyński z Instytutu Ochrony Przyrody PAN, była m.in. rezultatem dzielenia ziemi pomiędzy spadkobierców oraz tradycyjnych sposobów gospodarowania. Przetrwała nawet okres powojennej kolektywizacji, dzięki czemu Polska wyróżniała się pod tym względem na tle innych państw regionu.
Ogromne znaczenie mają nie tylko same wąskie pola, ale także oddzielające je miedze, rowy i polne drogi oraz rosnące pomiędzy nimi drzewa i krzewy. Chociaż zajmują stosunkowo niewielką powierzchnię, stanowią schronienie dla wielu gatunków roślin i zwierząt.
Badania prowadzone przez zespół prof. Wuczyńskiego na Dolnym Śląsku wykazały, że takie pasma śródpolne są swoistymi wyspami bioróżnorodności. Zapewniają miejsca rozrodu, żerowania i schronienia ptakom, owadom, nietoperzom oraz wielu innym organizmom. Dla niektórych gatunków są ostatnimi bezpiecznymi enklawami pośród intensywnie użytkowanych gruntów rolnych.
Miedza ważniejsza, niż się wydaje
Miedze przez wieki nie tylko wyznaczały granice własności. Miały również znaczenie kulturowe i symboliczne. W tradycji ludowej bywały traktowane jako miejsca szczególne, związane z wierzeniami, obrzędami i zakazami. Przy granicach pól stawiano krzyże i kapliczki, a samych miedz często nie wolno było naruszać.
Ich miejsce w polskiej kulturze podkreślał także Melchior Wańkowicz, wymieniając miedzę wśród symboli polskości obok Matki Boskiej, Adama Mickiewicza, Stanisława Moniuszki i Jana Matejki.
Dziś ten krajobraz zanika przede wszystkim z powodów ekonomicznych. Gospodarowanie na licznych niewielkich działkach jest coraz mniej opłacalne, a współczesne maszyny rolnicze znacznie łatwiej wykorzystać na dużych, jednolitych powierzchniach. Działki są więc scalane, a wraz z ich dawnymi granicami znikają miedze, zadrzewienia i inne siedliska dzikiej przyrody.
Podobne procesy zachodziły wcześniej m.in. we Francji, Finlandii i Wielkiej Brytanii. W niektórych państwach Europy zaczęto jednak dostrzegać wartość tradycyjnego krajobrazu rolniczego. Sieci żywopłotów charakterystyczne dla Wielkiej Brytanii czy Francji są obecnie traktowane jako element dziedzictwa wymagający ochrony.
Czy można uratować polskie pola?
Zdaniem prof. Wuczyńskiego ratowanie pól wstęgowych wymaga spojrzenia na nie jednocześnie jako na dziedzictwo przyrodnicze i kulturowe. Jedną z możliwości jest wykorzystanie koncepcji tzw. świętych miejsc przyrodniczych, czyli terenów chronionych zarówno ze względu na walory natury, jak i ich szczególne znaczenie dla lokalnych społeczności.
Pomóc mogłyby również parki krajobrazowe obejmujące większe obszary tradycyjnego krajobrazu rolniczego. Nie chodzi przy tym o zachowanie każdego pola w niezmienionym stanie, ale o ochronę najbardziej wartościowych zespołów miedz, dróg, zadrzewień i niewielkich działek.
Naukowcy podkreślają, że podstawowym warunkiem jest jednak zmiana sposobu myślenia o takim krajobrazie. To, co jeszcze niedawno mogło wydawać się pozostałością nieefektywnego rolnictwa, okazuje się dziś cennym schronieniem dla przyrody oraz świadectwem historii polskiej wsi.
Kiedy znika miedza, znika więc nie tylko granica pomiędzy dwoma polami. Razem z nią ubywa fragment krajobrazu, który kształtował się przez setki lat.




Komentarze (0)