Pracownicy rozpoczęli strajk w Niagara Falls, właściciel zamknął zakład i zwolnił ich wszystkich
Pracownicy rozpoczęli strajk w Niagara Falls, właściciel zamknął zakład i zwolnił ich wszystkich
Zamknięcie zakładu Salit Steel w Niagara Falls wywołuje coraz większe emocje. Firma z ponad 120-letnią historią kończy działalność w miejscu, które przez dziesięciolecia było jednym z ważnych punktów lokalnego przemysłu.
Albert Thomas Gullion, 63-letni kierowca ciężarówki przepracował w Salit Steel aż 43 lata. Przez większą część swojego życia zawodowego był związany z tym samym zakładem. Teraz, zamiast spokojnie myśleć o zbliżającej się emeryturze, musi szukać nowego zatrudnienia.
O utracie pracy dowiedział się z doniesień medialnych. On i inni pracownicy zostali zwolnieni bez wcześniejszego indywidualnego powiadomienia po zamknięciu zakładu.
Gullion przyznaje, że w wieku 63 lat znalezienie nowej pracy nie będzie łatwe. Rozważa zatrudnienie w niepełnym wymiarze godzin, ale sytuacja oznacza dla niego konieczność rozpoczęcia wszystkiego od początku. Po 43 latach pracy w jednej firmie trudno pogodzić się z takim zakończeniem kariery.
Zamknięcie zakładu po 120 latach
Decyzja Salit Steel dotyczy zakładu przy Stanley Avenue w Niagara Falls. Firma działała w tym mieście przez ponad 120 lat.
W najlepszym okresie zakład zatrudniał około 150 osób. Przedsiębiorstwo jest firmą rodzinną, prowadzoną już przez piąte pokolenie właścicieli.
23 października kierownictwo poinformowało o decyzji sprzedaży nieruchomości i trwałym zamknięciu zakładu. Prezes i dyrektor generalny Steve Cohen tłumaczył, że firma otrzymała na początku września nieoczekiwaną ofertę zakupu terenu. Po rozmowach rodzinnych zdecydowano się ją zaakceptować.
Nie ujawniono jednak ani nazwiska nabywcy, ani wartości transakcji.
Cła Trumpa i kryzys w budownictwie
Kierownictwo Salit Steel wskazuje na kilka przyczyn trudnej sytuacji. Wśród nich znajdują się amerykańskie cła na stal, spowolnienie budownictwa mieszkaniowego oraz zmiany w charakterze okolicy, w której funkcjonował zakład.
Wcześniej przedsiębiorstwo musiało już przenieść część działalności do Welland. Około 20 pracowników zostało wówczas przeniesionych do zmodernizowanego centrum usługowego.
Problemy zakładu miały również związek z rozwojem zabudowy mieszkaniowej w jego sąsiedztwie. Pojawiające się skargi dotyczące hałasu doprowadziły do zmian w organizacji produkcji.
Pracownicy od miesięcy walczyli o swoje miejsca pracy
Cała sprawa jest jeszcze bardziej dramatyczna, ponieważ zamknięcie następuje po długim konflikcie pracowniczym.
Około 46 członków związku zawodowego United Steelworkers rozpoczęło strajk 24 czerwca 2026 roku. Pracownicy sprzeciwiali się proponowanym przez firmę ustępstwom dotyczącym między innymi zabezpieczenia zatrudnienia, emerytur, dni chorobowych i warunków pracy.
W lipcu odrzucili propozycję nowego układu zbiorowego, uznając, że zawiera zbyt wiele niekorzystnych zmian. Strajk trwał, a pracownicy liczyli na powrót do negocjacji.
Ostatecznie zamiast porozumienia otrzymali informację o zamknięciu zakładu.
Związek zawodowy kwestionuje również sposób rozwiązania umów o pracę i wysokość należnych pracownikom świadczeń. Według przedstawicieli związkowych firma nie zapewniła odpowiednich odpraw. Salit Steel nie udzieliła komentarza w tej sprawie.
Firma nie znika z regionu
Salit Steel podkreśla, że zamknięcie zakładu w Niagara Falls nie oznacza wycofania się z regionu. Przedsiębiorstwo nadal będzie prowadzić działalność w Fort Erie, Welland, Thorold i Grimsby. W tych lokalizacjach zatrudnionych jest około 250 osób.
Cała firma ma obecnie około 1200 pracowników w 27 lokalizacjach w Kanadzie i Stanach Zjednoczonych.
Prezes Steve Cohen przyznał, że zamknięcie zakładu jest szczególnie trudnym momentem w historii przedsiębiorstwa ze względu na wieloletnie związki z Niagara Falls i kolejne pokolenia pracowników, którzy przyczynili się do jego rozwoju.




Komentarze (0)