Zamknięta czy zawieszona? Kontrowersje wokół porodówki
Zamknięta czy zawieszona? Kontrowersje wokół porodówki

Wypowiedź premiera Donalda Tuska na temat funkcjonowania oddziału położniczego w Lesku wywołała falę komentarzy i politycznych reakcji.
Szef rządu, odpowiadając w piątek na antenie TVN24 na pytanie o zamykanie porodówek w Polsce, stwierdził, że oddział w Lesku nadal działa. Tymczasem – jak szybko ustaliły media – jego działalność została zawieszona w lipcu 2025 roku, a na początku 2026 roku zakończono kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia.
Słowa premiera spotkały się z krytyką części polityków i komentatorów. Posłanka Marcelina Zawisza z partii Razem podkreślała, że problem dotyka kobiet z mniejszych miejscowości, które powinny mieć zapewniony dostęp do bezpiecznego porodu. Dziennikarka „Rzeczpospolitej” Dominika Pietrzyk wskazała natomiast, że placówka nie tylko jest zamknięta, ale nie planuje też utworzenia tzw. pokoju narodzin.
W odpowiedzi na pojawiające się wątpliwości Ministerstwo Zdrowia opublikowało szczegółowy komunikat. Resort wyjaśnił, że oddział był zawieszony od 1 lipca do 31 grudnia 2025 roku z powodu braku kadry medycznej oraz trwającego remontu.
Ponieważ nie udało się wznowić działalności, szpital wystąpił o rozwiązanie umowy z NFZ w części dotyczącej oddziału położniczego. Zgodę na zakończenie działalności wyraziła także rada powiatu leskiego.
Ministerstwo zaznaczyło, że rozwiązanie kontraktu nie jest równoznaczne z formalną likwidacją oddziału. Jednocześnie wskazano na bardzo niską liczbę porodów — w 2025 roku było ich 74, co stanowiło niewielki odsetek w skali regionu.
Komunikat nie zakończył jednak dyskusji. Były wiceminister zdrowia Janusz Cieszyński ocenił stanowisko resortu jako niewystarczające i podtrzymał krytykę wobec sposobu przedstawienia sytuacji.




Komentarze (1)